Śpiew? Takie zjawisko fizyczne. 
Drgające powietrze.
Chór? 
Kilka nakładających się dźwięków...
Tylko skąd nagle ten dreszcz, 
co dech zapiera?
Jakiś akord lub dwa i... 
skąd ta krępująca łza w oku?
Jakim sposobem chaos serca 
staje się nagle harmonią, 
a tajemnica - oczywistością?
Jakim cudem to, 
co  n i e w y p o w i e d z i a n e  
staje się  w y r a ż a l n e ?
Ot  –  drgające powietrze…